Mała recepcja – jakie meble wybrać, gdy brakuje miejsca?
Mała recepcja potrafi być bardziej wymagająca niż duża. Bo kiedy masz 40 m², łatwo rozstawić ladę, dwa fotele i jeszcze fikusa większego od recepcjonistki. Przy 8 czy 10 m² każdy mebel zaczyna walczyć o terytorium. A mimo to nadal trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie, zapewnić wygodne miejsce do pracy i nie zmuszać klientów do przeciskania się bokiem między ścianą a biurkiem. Podpowiada salon mebli biurowych NoNameOffice
Lada recepcyjna nie musi zajmować pół pomieszczenia
Pierwszym odruchem często jest zakup dużej lady, bo przecież „recepcja musi wyglądać reprezentacyjnie”.
No właśnie nie musi być duża. Musi być funkcjonalna.
W niewielkim wnętrzu zdecydowanie lepiej sprawdzają się kompaktowe lady recepcyjne, które wykorzystują przestrzeń w pionie i mają sensownie zaprojektowane miejsce do pracy od strony pracownika.
Warto zwrócić uwagę nie tylko na szerokość mebla, ale też jego głębokość. Kilkanaście centymetrów różnicy może zdecydować o tym, czy przed ladą pozostanie wygodne przejście, czy klient z walizką będzie wykonywał mały slalom.
Dobrym rozwiązaniem bywają modele narożne. Pozwalają wykorzystać fragment pomieszczenia, który i tak często pozostaje pusty, a jednocześnie dają recepcjoniście więcej blatu roboczego.
Nie trzeba też od razu budować lady przypominającej bunkier.
Czasem prosty blat, podwyższony panel od strony klienta i niewielki kontener pod spodem wystarczą w zupełności. Szczególnie w małym biurze, gabinecie lekarskim czy salonie usługowym, gdzie recepcja obsługuje jedną osobę.
Im mniej przypadkowych elementów, tym lepiej.
Bo w niewielkiej recepcji każdy dodatkowy moduł działa trochę jak walizka wrzucona do małego przedpokoju. Niby da się przejść. Tylko po tygodniu wszyscy zaczynają ją omijać z pamięci.
Przechowywanie trzeba zaplanować, zanim pojawi się pierwszy segregator
Mała recepcja bardzo szybko pokazuje, czy projektant pomyślał o przechowywaniu.
Na początku wygląda pięknie: blat, komputer, telefon i jedna designerska roślinka.
Potem pojawiają się dokumenty, koperty, materiały reklamowe, toner do drukarki, ładowarki, paczka chusteczek, kawa, pięć długopisów i tajemniczy segregator, którego nikt nie chce wyrzucić od 2019 roku.
I nagle cała minimalistyczna koncepcja znika.
Dlatego w niewielkiej recepcji szafki, kontenery i półki trzeba traktować jako część projektu, a nie dodatek kupowany później.
Bardzo dobrze sprawdzają się zamykane szafki pod ladą. Pozwalają schować rzeczy używane codziennie, bez zajmowania kolejnych metrów ściany.
Jeśli miejsca na podłodze rzeczywiście brakuje, warto wykorzystać ściany. Wiszące szafki czy półki mogą pomieścić dokumenty albo materiały, które nie muszą znajdować się cały czas pod ręką.
Tylko bez przesady.
Zabudowanie małego pomieszczenia szafkami od podłogi po sufit może sprawić, że recepcja zacznie przypominać zaplecze magazynowe.
Lepiej zostawić trochę pustej przestrzeni. W małych wnętrzach ona naprawdę działa na korzyść.
Poczekalnia w małej recepcji nie potrzebuje sześciu foteli
Drugi klasyczny problem to miejsce dla oczekujących.
Ktoś patrzy na plan i mówi: „Tutaj damy cztery fotele i stolik”.
Po ustawieniu okazuje się, że między fotelami a recepcją zostaje przejście szerokości dobrej dla kota.
Przy ograniczonej powierzchni warto uczciwie policzyć, ile osób naprawdę jednocześnie czeka na obsługę.
Jeżeli zazwyczaj jest to jedna albo dwie osoby, nie ma sensu urządzać poczekalni przygotowanej na wycieczkę szkolną.
Zamiast ciężkich foteli można wybrać lekkie krzesła do poczekalni, niewielką ławkę albo siedzisko modułowe ustawione przy ścianie. Dzięki temu środek pomieszczenia pozostaje wolny.
To szczególnie ważne przy wejściu.
Klient powinien móc wejść do środka, podejść do recepcji i zdjąć kurtkę bez wykonania trzech uników i przeproszenia stojącej obok donicy.
Mały stolik kawowy też nie zawsze jest konieczny. Jeżeli jego jedynym zadaniem jest podtrzymywanie dwóch magazynów, których nikt nie czyta, spokojnie można z niego zrezygnować.
Czasem lepsza będzie niewielka półka przy ścianie albo stolik pomocniczy o minimalnej głębokości.
W małej recepcji każdy mebel powinien mieć powód, żeby tam stać.
Jasne meble pomagają, ale cudów nie zrobią
Przy urządzaniu niewielkiej przestrzeni szybko pojawia się rada: wybierz jasne kolory.
I rzeczywiście ma to sens.
Biel, jasne drewno, szarości czy delikatne beże mogą sprawić, że wnętrze będzie wydawało się bardziej przestronne. Szczególnie jeśli zestawisz je z dobrym oświetleniem i nie przesadzisz z ilością dekoracji.
Ale samo pomalowanie lady na biało nie sprawi, że nagle zyskamy trzy dodatkowe metry.
Znacznie ważniejsze są proporcje mebli.
Masywna lada z wysokim, grubym frontem będzie przytłaczać pomieszczenie nawet wtedy, gdy zrobisz ją śnieżnobiałą. Smuklejsza konstrukcja, cieńszy blat czy lekko uniesione elementy mogą wizualnie odciążyć wnętrze.
Pomaga też porządek.
W małej recepcji każdy kabel, karton i stos dokumentów jest zwyczajnie bardziej widoczny. Dlatego warto przewidzieć przepusty kablowe, miejsce na komputer, drukarkę i inne urządzenia.
Oświetlenie również robi sporą różnicę. Zamiast jednej lampy na środku sufitu można zastosować kilka punktów świetlnych oraz delikatne oświetlenie samej lady.
A logo firmy?
Jak najbardziej. Tylko nie musi zajmować całej ściany.
W małej przestrzeni prosty znak, dobrze dobrane kolory i kilka materiałów pasujących do identyfikacji wizualnej firmy wystarczą, żeby recepcja miała charakter.
Bo mała recepcja nie potrzebuje większej liczby mebli. Potrzebuje lepszych decyzji.

Dodaj komentarz