GORĄCY TEMAT Afera śmieciowa w Piekarach Śląskich. Łapówki, kontrole i znikające dokumenty
Przez lata mafia śmieciowa miała działać niemal bezkarnie w Piekarach Śląskich, mimo licznych zgłoszeń, kontroli i interwencji. Sprawa dotyczy przede wszystkim terenów przy ul. Konarskiego, gdzie – według dostępnych informacji – proceder składowania nielegalnych odpadów odbywał się pod przykrywką legalnej działalności.
Według szacunków po ubiegłorocznej akcji policji zyski z tego procederu mogły sięgać setek milionów złotych. W tle pojawiają się także wątki łapówek, powiązań i ochrony ze strony osób związanych z instytucjami publicznymi.
Jak działała mafia śmieciowa
Schemat działania był stosunkowo prosty, choć formalnie wyglądał na legalny. Firmy przejmowały lub dzierżawiły zdegradowane tereny poprzemysłowe, a następnie występowały do Urzędu Marszałkowskiego o zgodę na tzw. „wypełnianie terenów niekorzystnie przekształconych”.
Decyzje administracyjne pozwalały na przyjmowanie określonych odpadów. W przypadku Konarskiego mowa nawet o 5 milionach ton odpadów.
Problem polegał na tym, że – według ustaleń – na teren trafiały nie te odpady, które dopuszczała decyzja. Zamiast materiałów wskazanych w dokumentach przywożono m.in.:
- odpady komunalne,
- odpady przemysłowe,
- inne niedozwolone substancje.
Dla firm uczestniczących w procederze był to ogromny biznes. Koszty legalnej utylizacji odpadów są bardzo wysokie, dlatego nielegalne składowanie przynosiło ogromne zyski.
Kontrole i symboliczne kary
Instytucją odpowiedzialną za kontrolę takich działań jest Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ). Zawiadomienia o nieprawidłowościach kierowane przez Urząd Miasta skutkowały kontrolami, które wykazywały m.in.:
- nielegalne składowanie odpadów,
- zagrożenie dla środowiska,
- liczne naruszenia przepisów.
Jednak reakcje były zaskakująco łagodne. W jednym z przypadków nałożono karę w wysokości zaledwie 300 złotych. Zdarzało się również, że protokoły kontroli… znikały i nie trafiały do dalszego postępowania.
Śledczy wskazują, że w tle mogły pojawiać się łapówki sięgające co najmniej 300 tys. zł. W sprawie zatrzymano m.in. Tomasza K., byłego szefa Wydziału Zwalczania Przestępczości Środowiskowej WIOŚ.
Dlaczego służby były nieskuteczne
Urzędnicy miejscy wielokrotnie zgłaszali sprawę policji i prokuraturze. Naczelnik Stanisław Jarząbek przekazał służbom setki dokumentów i dowodów, jednak kolejne postępowania były umarzane.
Pojawiają się również poważne zarzuty dotyczące powiązań funkcjonariuszy z osobami związanymi z procederem. Według dostępnych informacji były naczelnik wydziału przestępczości gospodarczej policji miał po przejściu na emeryturę współpracować z osobami powiązanymi z działalnością na Konarskiego.
Sprawa budzi ogromne emocje także wśród mieszkańców, którzy od lat zgłaszali problem.
Prokuratura i znikające dokumenty
Urząd Miasta wielokrotnie próbował doprowadzić do uchylenia decyzji umożliwiających działalność firm na Konarskiego. Łącznie podjęto aż 17 prób, jednak bez skutku.
W toku postępowania okazało się również, że negatywna opinia prezydent miasta dotycząca jednej z decyzji… zaginęła w dokumentacji.
W innym wątku CBA zatrzymało zastępcę dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska, który miał przyjmować łapówki w sprawach związanych z odpadami.
Decyzja Sejmu wydłużyła obowiązywanie zezwoleń
Zgodnie z wcześniejszymi przepisami decyzje środowiskowe miały wygasnąć 31 grudnia 2025 roku, co mogłoby zakończyć działalność firm działających pod przykrywką legalnych zezwoleń.
Jednak 7 listopada 2025 roku Sejm RP zdecydował o wydłużeniu ich obowiązywania do końca 2026 roku. Ustawę podpisał prezydent Karol Nawrocki.
Policyjna akcja i zatrzymania
W działania przeciwko grupom zajmującym się nielegalnym składowaniem odpadów zaangażowano specjalny zespół policji wspierany przez:
- CBA,
- KAS,
- straż pożarną,
- inspektorów ochrony środowiska.
Podczas jednej z akcji zatrzymano 21 osób. Według dostępnych informacji były to jednak głównie osoby z niższego szczebla działalności.
Jakie działania podjął Urząd Miasta
Władze Piekar Śląskich podkreślają, że od lat próbowały powstrzymać proceder. Wśród działań wymieniane są m.in.:
- całodobowe dyżury Straży Miejskiej na terenach zagrożonych,
- fizyczne blokowanie dróg dojazdowych dla transportów odpadów,
- dziesiątki zawiadomień do policji i prokuratury,
- wnioski o kontrole WIOŚ,
- liczne spotkania z przedstawicielami rządu i policji,
- nagłaśnianie sprawy w mediach.
Działania te doprowadziły m.in. do skazania Piotra Przybeckiego za nielegalne składowanie odpadów chemicznych przy ul. Konarskiego oraz uzyskania 99-proc. rządowego dofinansowania na ich usunięcie.




















Dodaj komentarz