Do Ogrodu botanicznego w Radzionkowie z psem nie wejdziemy? Burza w komentarzach
Ogród Botaniczny w Radzionkowie to popularne miejsce na mapie miasta i okolic. Od 1 marca wprowadzono tam jednak zakaz wstępu z psami, który obejmuje większość gości. O co chodzi?
Zakaz wstępu z psem do ogrodu botanicznego
Komunikat ŚOB w Radzionkowie pojawił się na ich stronie internetowej i w mediach społecznościowych 2 marca. Instytucja informuje w nim, że musiała podjąć tę decyzję ze względu na liczne zniszczenia oraz skargi spacerujących na pozostawione na terenie obiektu odchody.
Ogólnie rzecz ujmując, część ludzi nie sprzątała po swoich pupilach, a na pozostałości po wizytach natrafiali przechodnie, ich dzieci i… pracownicy ogrodu, zajmujący się m.in. koszeniem trawy. Nietrudno sobie wyobrazić, jak wygląda “incydent kałowy”, gdy podkaszarka trafi na psie odchody.
Szanowni Goście
Informujemy, że od 1 marca 2026 obowiązuje zakaz wprowadzania psów na teren Ogrodu Botanicznego. Po dziesięciu latach działalności ogrodu zdecydowaliśmy się zamknąć tę przestrzeń dla psów. Nasza decyzja wynika z licznych skarg osób spacerujących, a także z troski o rośliny. Obserwujemy coraz więcej zniszczonych roślin (zasikanych, połamanych), zadeptanych, rozkopanych rabat nie wspominając o odchodach, które stanowią nie tylko niehigieniczny i nieestetyczny element ogrodu, ale realne utrapienie dla naszych pracowników.
Dziękujemy za zrozumienie i uszanowanie wspólnej przestrzeni. Pracownicy Śląskiego Ogrodu Botanicznego.
Ważne, zakaz nie dla wszystkich!
Zakaz, jak czytamy w komunikacie, nie dotyczy psów asystujących osobom z niepełnosprawnościami. Psy muszą być jednak z uprzężą i dokumentem, który potwierdza ich status.
Burza w komentarzach
Jak można się było spodziewać, pod postem w ciągu ostatnich trzech tygodni pojawiło się mnóstwo komentarzy. Wiele z nich wyraża poparcie dla inicjatywy:
Wspaniała wiadomość. Teraz będzie można puścić dzieci, bez obawy o psi incydent. – napisała jedna z internautek.
Sporo osób stwierdziło jednak, że “ich noga tam już nie postanie” lub, że decyzja jest karygodna. Cóż, gdyby sprzątali po zwierzakach, a i innym zwracali uwagę, problem by nie istniał.
i po co miec psa jak nie mozna z nim nigdzie wyjśc. Pies to towarzysz życia uważam że ta decyzje można zaskarżyc – skomentowała jedna z pań z Wrocławia (pisownia oryginalna)
Poczekajcie pół roku i zobaczycie, że nic się nie zmieni… Nadal będzie taki sam syf bo dzieciaki go robia, nie psy. Psy są na smyczy i upilnowane bardziej niż dzieciaki samopas puszczone i hałasu też robią wiecej. Śmieci po jedzeniu które u was widuje też psy zostawily? – dodała inna, z Poznania.
A Państwo, co sądzą o sprawie?
















Dodaj komentarz